Saturday, November 7, 2015

Dobry multikulturalizm - czyli jak wami manipulować

Najpierw wmawiali wam, że multikulturalizm jest dobry. Potem się okazało, że nie do końca. No to teraz coraz częściej pojawiają się głosy, że multikulturalizm należy zlikwidować.

To jest też metoda, którą wami manipulują.

Oczywiście, że, nazwijmy ją tak, polityka szowinizmu jest zła. Uderza bowiem w tych, którzy są po naszej stronie, tylko trafiło im się być w niewłaściwym miejscu i czasie w swojej historii.

Jest to motyw, którego używają, by wmówić wam, że multikulturalizm jest dobry. Ale co to znaczy?

Może znaczyć jedną z dwóch rzeczy:

  • że nie posiada wad
  • że posiada zalety

Stosują tutaj jedną z dobrze znanych sztuczek logiczno-semantycznych. Jeżeli nie będziecie tego rozróżniać, nie zrozumiecie nigdy, dlaczego oni głoszą jedno, a wykonują drugie. I będziecie mogli być wkrótce prowadzeni jak barany na rzeź.

Te dwa odmienne podejścia traktują multikulturalizm zupełnie inaczej i są to dwie odmienne polityki, które nazwiemy polityką akceptacji i polityką zapraszania.

Polityka akceptacji. W tej polityce multikulturalizm jest mniej więcej neutralny. Nie jest on dla nas zaletą, ani korzyścią - jest produktem ubocznym tej polityki. Jest balastem, ale balastem, który tolerujemy. Przy tej polityce, my obcokrajowców z innej kultury nie potrzebujemy - oni potrzebują nas. Oni tu przyjeżdżają z własnej woli, nikt ich tu nie zaprasza - choć dopuszczamy możliwość poinformowania ludzi w innych krajach, że taka możliwość istnieje. My możemy ich wpuścić - pod warunkiem, że spełniają określone warunki. Jeden z nich to zobowiązanie do przestrzegania naszego prawa. Drugi, że będą posiadali umiejętności pozwalające im podjąć pracę i samodzielnie się utrzymać. Nasze prawo z kolei jest przede wszystkim zorientowane na ochronę bezpieczeństwa oraz swobód obywatelskich. Te dwie rzeczy są chronione bezwzględnie i nigdy nie wolno ich poświęcić dla jakiejkolwiek najsłuszniejszej ideologii. Wpuszczanie imigrantów jednak jest równe dla wszystich: każego wpuszcza się po spełnieniu powyższych warunków. Nie interesuje nas jednak ich tło kulturowe, ich zwyczaje, czy cokolwiek innego, co nie miałoby związku z bezpieczeństwem lub naruszaniem swobód obywatelskich. Polityka akceptacji jest polityką równościową i antydyskryminacyjną. Nikt nie jest traktowany lepiej, ani gorzej, każdemu stawia się te same warunki do spełnienia i od każdego wymaga się takiego samego zachowania.

Polityka zapraszania. W tej polityce multikulturalizm jest pożądany. Jest zaletą, jest korzyścią. Działania, które podejmujemy, mają go powiększać. Przy tej polityce, potrzebujemy obcokrajowców i zapraszamy ich. A nawet próbujemy przełamać ich początkowy opór w przyjechaniu do nas. Wpuszczamy ich jak leci, bez wymagania od nich spełnienia jakichkolwiek warunków. Jeżeli nie mogą pracować - wspomagamy ich zasiłkami. Jeżeli oni nie będą szanowali naszych zwyczajów, akceptujemy to również. Nasze prawo musi ustąpić przed ich wymaganiami. Multikulturalizm jest dla nas tak ważny, że możemy nawet dla niego poświęcić własne bezpieczeństwo i swobody obywatelskie. Stosujemy też segregację imigrantów - wpuszczamy chętnie tych z innego kręgu kulturowego, a mniej chętnie tych z naszego lub podobnego. Polityka zapraszania jest polityką preferencyjno-dyskryminacyjną - dyskryminacji podlegają wszyscy ci, którzy należą do naszego kręgu kulturowego, a preferencji - ci z odmiennego. Nawet w przypadku kar stosowanych za złamanie prawa, surowo traktujemy ludzi z naszego kręgu kulturowego, przybyszy z innego kręgu natomiast traktujemy łagodniej.

Jeżeli chodzi o zalety multikulturalizmu, to różne rzeczy się mówi. Nie jestem w stanie jednak przytoczyć ani jednego przekonującego wyjaśnienia, dlaczego multikulturalizm jest taki dobry, żeby to usprawiedliwiało stosowanie polityki zapraszania. Na przykład, mówi się, że dzięki imigrantom miejsca pracy, do których brakuje ludzi, zostaną obsadzone. Może i tak, ale to jest możliwe tylko, gdy stosujemy politykę akceptacji, bo w tej polityce jest zasada wpuszczania tylko ludzi, którzy umieją pracować. Mówi się też, że dzięki temu wzrośnie tolerancja i zmniejszy się ilość zwolenników polityki szowinizmu. Ale to też jest możliwe tylko w przypadku polityki akceptacji, bo tylko ta polityka daje nadzieję na powiększenie multikulturalizmu bez poświęcenia bezpieczeństwa i swobód obywatelskich.

Nie piszę tego wszystkiego, żeby którąkolwiek z owych polityk oceniać. Chodzi mi o uświadomienie wam, że to są dwie zupełnie odmienne wizje polityki wobec imigrantów. Chcę, żebyście zrozumieli, na czym polega odmienność podejścia w obu tych politykach. Zdecydowali się, którą politykę według was należy w waszym kraju prowadzić. I mogli żądać zarówno od polityków, jak i wszystkich ludzi, jasnej deklaracji: czy chcą polityki akceptacji, czy polityki zapraszania.

Oraz, co najważniejsze, żebyście mogli też sami naocznie stwierdzić, która z tych dwóch polityk jest w waszym kraju rzeczywiście realizowana.

No comments:

Post a Comment