Domniemam, że chodzi o takie mitologiczne twierdzenie, że "kapitaliści kierują się w swoich preferencjach inwestycyjnych interesem kraju, w którym mieszkają".
Otóż kapitaliści nigdzie na świecie nie kierują się niczym innym, niż SWOIM INTERESEM. Czy będzie się to przekładało na powyższe - a to już zależy.
Można tu wskazać pewną liczbę inwestorów, którzy będą rzeczywiście inwestowali w sposób emocjonalny i kierowali się nacjonalizmem - ale to jest garstka i to generalnie inwestycyjnych przegrywów (choć przegrywów zupełnie świadomych - tzn. rezygnujących z potencjalnych zysków na rzecz dogodzenia "swojemu narodowi").
Natomiast powodem, dla którego przeciętny inwestor miałby preferować jakikolwiek kraj (i deferować inny) jest... no to, co zawsze, czyli spełnienie swojego interesu. Niekoniecznie jest nim zysk, ktoś może chcieć uzyskać korzyści polityczne, albo ktoś może z czystej złośliwości zniszczyć innego kapitalistę. Ważne jest jedno: jeżeli w tych wszystkich przypadkach istnieją jakiekolwiek preferencje odnośnie kraju, to powód jest jeden: ten kraj zdobywa preferencje, który jest mocniejszy, daje więcej swobody gospodarczej no i posiada odpowiednie zaplecze infrastrukturalne, dzięki któremu życie w tym kraju jest łatwiejsze i wygodniejsze. Nie wspomnę też o tym, że bogaci kapitaliści chcący inwestować za granicą pochodzą akurat z tych właśnie krajów.
Efektywnie zatem, preferencje krajowe nie biorą się z niczego innego, jak tylko i wyłącznie z polityki prowadzonej przez rządy.
Teraz uwaga: mówi się, że "kapitał ma narodowość", gdy chce się obsobaczyć tego złego kapitalistę, że dokonał pewnej inwestycji w "naszym kraju", poprzez którą zlikwidował miejsca pracy, zrujnował jakąś firmę, albo zmonopolizował jakiś rynek, usuwając konkurencję. Uwypukla się w takich narzekaniach fakt, że jego inwestycja była katastrofą dla kraju, w którym zainwestował, a zyskał - nie ukrywajmy - jego rodzimy kraj, bo tam przecież płaci podatki. Nie zwraca się tylko uwagi na RZECZYWISTY POWÓD, dla którego ów inwestor tak postąpił. Wbrew temu, co twierdzą "narodokapitaliści", nie ma to kompletnie nic wspólnego z jego narodowością. Jedynym powodem, dla którego on tak postąpił jest CZYSTY ZYSK.
Skąd mógł pochodzić ów zysk? Mógł pochodzić nawet z tak egzotycznych powodów, jak ukrycie pieniędzy przed rodzimym fiskusem (wyobraźcie sobie: facet kupuje firmę wartą $20mln za $200000. Wycenia ją następnie na jej rzeczywiste $20mln. Następnie zabiera ile się jej da zachować dla zysku, po czym rujnuje ją kompletnie, wpisując sobie $15mln w straty. Straty te rozkłada na całą firmę i odejmuje je od zysku. Jeżeli inne jego podmoty wypracowały w tym czasie 20mln zysku rocznie, to zapłaci on podatek tylko od 5mln. Sprytne, prawda? Tylko, drobnostka, DZIĘKI KOMU kupił on ową firmę za raptem $200 kafli? No przecież nie bez powodu owa strata wynosi tylko $15mln...).
Jeżeli przeanalizuje się wszystkie tego typu inwestycje, które zakończyły się stratą dla kraju inwestycji, to okaże się, że żaden z inwestorów nie utopił żadnych pieniędzy, żaden nie poświęcił własnej kasy do jakiejś "małpiej złośliwości" względem kraju inwestycji, a już na pewno żaden (a przynajmniej jeśli tacy bywali, to nieistotna garstka o znikomum znaczeniu) nie był agentem obcego mocarstwa, który miał za zadanie zniszczyć gospodarkę danego kraju.
No comments:
Post a Comment